"Legenda o Czaplinku"
Dodane przez Adnachiel dnia Luty 04 2016 01:16:18


"Legenda o Czaplinku"

Dawno, dawno temu żył pewien bardzo bogaty i potężny król. Miał on córkę jedyną, której matka umarła gdy dziewczynka była jeszcze w kołysce. Maleńką Czachną, bo tak się nazywała opiekował się król i cała armia nianiek i służących. Wszyscy spełniali każde jej życzenie. Czachna wyrosła na piękną, ale złą królewnę. Nie znała troski, ani pracy. Nie kochała nic i nikogo, nawet własnego ojca - króla. Krzywdziła ludzi i zwierzęta. Szczególnie nie lubiła ptaków. Zazdrościła im pięknych głosów i skrzydeł. Polowała na nie zawsze i wszędzie.

Rozszerzona zawartość newsa


"Legenda o Czaplinku"

Dawno, dawno temu żył pewien bardzo bogaty i potężny król. Miał on córkę jedyną, której matka umarła gdy dziewczynka była jeszcze w kołysce. Maleńką Czachną, bo tak się nazywała opiekował się król i cała armia nianiek i służących. Wszyscy spełniali każde jej życzenie. Czachna wyrosła na piękną, ale złą królewnę. Nie znała troski, ani pracy. Nie kochała nic i nikogo, nawet własnego ojca - króla. Krzywdziła ludzi i zwierzęta. Szczególnie nie lubiła ptaków. Zazdrościła im pięknych głosów i skrzydeł. Polowała na nie zawsze i wszędzie.
Pewnego dnia wyruszyła na polowanie i nie wróciła. Próżno król szukał jej wszędzie z cała gromadą ludzi, Czachna zniknęła jak kamień w wodę. W tym samym czasie mieszkał nad jeziorem ubogi, młody rybak imieniem Radek. Miał niewielki drewniany domek i był całkiem samotny. Łowił ryby, sprzedawał w pobliskiej osadzie i z tego żył. Przyjaźnił się ze wszystkimi zwierzętami, a w szczególności kochał ptaki. Wiele z nich założyło gniazda obok domu Radka. Ufały mu całkowicie. Pewnego dnia rano, kiedy rybak chciał wypłynąć na połów, znalazł obok łodzi ranną czaplę. Ptak miał zwichnięte skrzydło. Rybak zaopiekował się ranną czaplą troskliwie i ptak szybko wyzdrowiał, ale nie chciał wracać do swego gniazda, lecz pozostał z Radkiem.
Jakiś czas później Radek jak zwykle poszedł do osady, aby sprzedać ryby. W osadzie dowiedział się o zniknięciu królewny. Zrobiło mu się żal starego króla, który był dobrym i mądrym władcą. Chciał mu pomóc, ale nie wiedział jak. Wracając do domu tak się zamyślił, że sam nie wiedząc jak dotarł do lasu. Tam spotkał staruszkę zbierającą chrust. Pomógł jej zebrać i zanieść chrust do chatki. Staruszka podziękowała serdecznie i zapytała czym się tak martwi. Radek opowiedział jej o zniknięciu królewny i powiedział:
-Chciałbym pomóc królowi, bo jest dobrym i sprawiedliwym władcą.
Staruszka wysłuchała Radka i powiedziała:
-Jak mu pomóc może wiedzieć tylko wróżka lasu. Musisz iść do niej, ale niełatwo tam dotrzeć. Mieszka w samym środku boru, a strzegą jej wielkie niedźwiedzie i wilki. One bardzo rzadko wpuszczają kogoś do wróżki.
-Pójdę - powiedział Radek zdecydowanie - może mi się uda...- i niewiele myśląc ruszył w drogę.
Razem z nim poleciały ptaki - jego wierni przyjaciele, nawet ranna kiedyś czapla nie opuściła go i weszła z nim do lasu. Szły z nim również zwierzęta, którym kiedyś pomagał w różny sposób. Szli niedługo, niekrótko jak to w baśni bywa. Aż dotarli na miejsce. Piękna była siedziba wróżki lasu. Ogromne świerki i sosny tworzyły szczelny dach, stare dęby i lipy były jako ściany, a miękki mech - kobierzec. Ale wkoło stały na straży potężne wilczyska i niedźwiedzie jak dęby. Radek nie przestraszył się. Podszedł do największego niedźwiedzia i grzecznie poprosił o wpuszczenie do wróżki. Niedźwiedzisko spojrzało na Radka groźnymi ślepiami i spytało grubym głosem:
- A cóż ty za figura, że chcesz z wróżką lasu rozmawiać?
- Jestem zwykłym rybakiem - powiedział Radek - chcę wróżkę poprosić o łaskę dla królewny Czachny.
Niedźwiedź ryknął groźnie:
- A cóż ty dobrego uczyniłeś w życiu, aby chcieć wejść do wróżki?
- Nie wiem panie -wyszeptał przestraszony Radek - starałem się nie robić źle, ale nie wiem czy coś bardzo dobrego zrobiłem.
A wtedy wyszły zwierzęta, które z nim szły. Wyleciały zza liści ptaki i jedne przez drugie zaczęły opowiadać jak to Radek im pomógł, jak leczył chorych, chronił gniazda ptasie, dokarmiał w czasie ciężkiej zimy. Hałas się zrobił ogromny, aż niedźwiedzisko uszy zatkało, a wilki podkuliły ogony. Na tę wrzawę wyszła wróżka lasu - piękna pani w zieleń odziana z koroną grzybową na głowie i z uśmiechem na twarzy spytała co się dzieje. Radek opowiedział jej więc wszystko od początku. Wróżka zamyśliła się, a potem rzekła:
- To ja ukarałam królewnę za bezmyślność i złość do zwierząt, a szczególnie jej nienawiść do ptaków. Szalę przeważyło to, że okaleczyła moją ukochaną córkę - władczynię ptaków wodnych.
Wtem zza Radka wysunęła się uratowana przez niego czapla. Otrząsnęła się i przed wróżką stanęła jej córka.
- Mamo - powiedziała - ten człowiek uratował mnie od śmierci, pomóż mu. Ja wybaczam królewnie jej postępowanie, bo przez to poznałam Radka.
Ucieszona tymi słowami wróżka powiedziała, że spełni prośbę córki. Rozkazała wilkom by przyprowadziły królewnę. Chwilę później przed zdumione oczy Radka wilczyska przyprowadziły sarenkę. Zwierzę ciężko dyszało ze zmęczenia i trwogi, bo przed chwilą dopiero umknęło przed myśliwymi. Wróżka uniosła ręce w górę, coś wyszeptała i nagle sarenka zmieniła się w królewnę.
Czachna trzęsła się jeszcze z trwogi i zmęczenia. Nogi się pod nią ugięły i padła na kolana przed wróżką.
- Pani! - zawołała - przysięgam, że już nigdy nie będę bezmyślnie płoszyć i zabijać zwierząt.
Wróżka patrzyła na nią przez chwilę, a potem rzekła:
- Myślę, że Czachna dostała dobra lekcję. Teraz już wie, jak się czuje ścigana zwierzyna i chyba dotrzyma słowa. Weź ją Radku i odprowadź do ojca, a nagroda Cię nie minie.
Radek, który do tej pory wpatrywał się zachwyconymi oczami w córkę wróżki - ową czaplę, którą uratował rzekł:
- Nie chcę ja żadnej nagrody od króla. Jego radość będzie dla mnie największym szczęściem.
To powiedziawszy przyklęknął na kolano i poprosił wróżkę, aby mu dała swą córkę za żonę.
Wróżka po długim namyśle odpowiedziała:
- Ponieważ byłeś dobry i pomagałeś zwierzętom w biedzie, oddaję Ci swą córkę - władczynię ptaków wodnych za żonę.
Radek i czapla odprowadzili Czachnę do jej ojca, a sami wrócili do chatki nad jeziorem. Żyli tam odtąd długo i szczęśliwie. Radek łowił ryby a czapla opiekowała się ptakami wodnymi. Było ich mnóstwo, z najbardziej rozrosło się stado czapli. Od nich, a także od młodej wróżki czapli zaczęto nazywać osadę Czapliniec, a z biegiem czasu Czaplinek. Czapla stała się herbem osady, a na Starym Rynku stanęła drewniana figura rybaka.

KONIEC